ATOM Comics
do kasy suma: 0,00 zł

Recenzja Komiksu: Flex Mentallo Man Of Muscle Mystery HC

Flex Mentallo. Man of Muscle Mystery” to tytuł sztandarowego komiksu Granta Morrisona, wręcz wizytówka świadcząca o jego wkładzie do mitologii superbohaterskiej. Jeżeli szukacie niezobowiązującej przygody, to źle trafiliście. Mamy tutaj do czynienia z hermetycznym dziełem sztuki. Naszpikowanym symbolami oraz znaczeniami, które trudno zrozumieć ograniczając się wyłącznie do lektury historii obrazkowych.


Wśród polskich czytelników komiksu panuje przekonanie, że Grant „Szalony Szkot” Morrison jest nieznośnym scenarzystą. Pisze zazwyczaj bełkotliwe, niezrozumiałe opowieści, które chce za wszelką cenę podnieść do rangi arcydzieł, poprzez wepchnięcie do nich jak największej liczby przypisów. Prawdą jest, że w jego komiksach znajdziemy odwołania do każdej sfery kultury – od religii, przez politykę oraz wielką literaturę, aż do popkultury. Uważanie go jednakże za czarną owcę amerykańskiego komiksu jest dosyć niesprawiedliwe. Lektura jego komiksów nie należy do najłatwiejszych. Gdy jednak podejmiemy wysiłek i uważnie przez nie przebrniemy, zostaniemy wynagrodzeni niekonwencjonalnymi pomysłami oraz błyskotliwymi refleksjami dotyczącymi człowieczeństwa, relacji między ciałem a umysłem, tudzież prawdą i fikcją oraz tego, jak w naszej głowie rodzą się idee. To wszystko znajdziemy w „Flex Mentallo” – metafizycznym traktacie komiksowym o superbohaterach, złożonym z czterech aktów. Manifeście mówiącym o kondycji mitu superbohaterów w przeszłości, teraźniejszości oraz potencjalnej przyszłości.

Długo zresztą czekano na ponowne pojawienie się „Flex Mentallo” w obiegu. Od 1996 roku miniserii tej praktycznie w ogóle nie wznawiano, a pojedyncze zeszyty na zagranicznych aukcjach często osiągały cenę 50 dolarów. Tak zawrotne kwoty są usprawiedliwione, bowiem mamy do czynienia z dziełem przełamującym bariery, a także uwznioślającym historie superbohaterskie do kultury wysokiej.


Po przeczytaniu pierwszych stron nic nie wskazuje na to, że mamy do czynienia z wybitną pozycją – obserwujemy poczynania dość absurdalnie nakreślonego herosa, egzystującego w surrealistycznej rzeczywistości, gdzie mało co trzyma się kupy. W jego świecie – utkanym z fikcji – dochodzi do dziwnych ataków terrorystycznych, w których wykorzystywane są bomby z wadliwym zapłonem. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności akty terroru łączą się z zaginięciem dawnego przyjaciela Flexa o imieniu Fakt, którego ten postanawia odnaleźć.


W międzyczasie jednak ma miejsce inna historia – dużo bardziej realistyczna i przerażająca. Rockman zafascynowany tworzeniem komiksów próbuje popełnić samobójstwo poprzez przedawkowanie leków zmieszanych z alkoholem. W ostatnich chwilach życia realizuje osobistą spowiedź, którą wygłasza do telefonu. Nieważne, czy ktoś jest po drugiej stronie słuchawki. Ważne, co w tych dramatycznych chwilach ma do opowiedzenia o swoim życiu – własnych lękach, uprzedzeniach, namiętnościach oraz tym, co wyniósł z komiksów przygodowych…

„Flex Mentallo” można czytać na wiele sposobów. Komiks o meta-kulturyście wydaje się być historią z silnymi wątkami autobiograficznymi. W dokumencie filmowym „Grant Morrison: Talking with Gods” Szkot otwarcie przyznaje, że sceny młodzieńczych lat oraz wczesnej dojrzałości Wally’ego Sage’a (artysta popełniający samobójstwo) są wyjęte z jego życia. Nawet lico Flexa Mentallo łudząco przypomina rysy twarzy dziadka Granta, nie mówiąc już o powiązaniach Morrisona ze światem muzycznym. Można więc przypuszczać, iż niniejszy komiks dla Szalonego Szkota jest swego rodzaju wyznaniem – peanem złożonym ku czci superherosów oraz etyki zawartej w trykociarskich historiach. Dochodzimy tym samym do drugiego odczytania historii Flexa, jako metafory dziejów amerykańskich nadludzi.


Każdy z rozdziałów omawia na swój subtelny sposób poszczególne ery komiksu superbohaterskiego – złotą, srebrną, brązową, mroczną oraz przyszłość gatunku. Świetną robotę wykonał tutaj rysownik Frank Quitely. Potrafił w każdym rozdziale oddać ducha kultowych artystów konkretnych epok. Z wirtuozerią odwzorowuje styl Joe Shustera, Jacka Kirby’ego, Neala Adamsa, Dave’a Gibbonsa czy Franka Millera, jednocześnie odciskając na całości swoje autorskie piętno. Zabawnie czyta się ten komiks współcześnie, po 17 latach od publikacji. Widać ile pracy Morrison włożył w to, żeby jego wizja superbohaterstwa została zauważona i doceniona – wystarczy wspomnieć „All-Star Superman” lub staż przy Batmanie. Z drugiej strony można zdać sobie sprawę, jak istotnym elementem kształtowania etyki oraz moralności ostatnich kilku pokoleń stały się komiksy.


Grant Morrison - Talking with Gods

 

Tym bardziej intrygujące jest zaprezentowanie przez scenarzystę eskapizmu, przedstawionego w dwóch wymiarach – pozytywnym i negatywnym. Z jednej strony wspaniałe światy, pełne przygód i niebezpieczeństw, są azylem dla ofiar przemocy seksualnej oraz innych okrucieństw, jakie może przynieść dzieciństwo. Takie realia mogą się okazać niekiedy ostatnią deską ratunku dla powątpiewającego w dobro, skrzywdzonego młodego człowieka – tak jak kraina czarów była niejako wybawieniem dla stworzonej przez Lewisa Carrolla Alicji (rozpatrywaliście kiedyś tę klasyczną opowieść jako historię dziewczynki, która chce skończyć ze swoim życiem?). Nierzadko jednak do światów superbohaterów wkraczają introwertycy nieradzący sobie z życiem, alienujący się, nienawidzący skrycie otaczającej ich rzeczywistości. Kimś takim jest właśnie Wally Sage. Za jego pośrednictwem Morrison stara się przekonać czytelników, że wyobraźnia jest bronią obusieczną – potrafi zrobić z ludzi tak Bogów, jak i niewolników własnych uprzedzeń oraz kompleksów. Jest przy tym bardzo motywujący. Skutecznie pokazuje, iż to my sami mamy najistotniejszy wpływ na to, jak potoczy się nasze życie, a wzięcie za nie odpowiedzialności powinno być podstawowym obowiązkiem każdej osoby. Dzięki temu nie krzywdzilibyśmy innych, a przede wszystkim siebie.


Na koniec warto zaznaczyć, że „Flex Mentallo” to jedna z ciekawszych prób oddania strumienia świadomości poprzez język komiksu. Wkraczamy bowiem do zdegenerowanego umysłu artysty, wychowanego na trykociarzach, uciekającego od problemów swoich i współczesnego świata. Niejeden z czytelników, czytając ten komiks, zdefiniuje na nowo szaleństwo. Choćby dlatego warto zmierzyć się z tą niekonwencjonalną pozycją. Zwłaszcza, że w wydaniu twardookładkowym Deluxe można przeczytać ciekawy wywód Morrisona związany z genezą Flexa Mentallo, jak i obejrzeć niemałą galerię szkiców oraz wczesnych faz niektórych stron.


Do 22.11 recenzowany komiks możecie zakupić ze specjalnym 15% rabatem!

 

 

Autor recenzji: Michał Chudoliński jest absolwentem socjologii w Collegium Civitas oraz założycielem tamtejszego Koła Komiksu. Od 2003 do 2006 roku prowadził dział komiksu w serwisie „BatCave”. Redaktor naczelny „Magazynu Miłośników Komiksu KZ” (www.kzet.pl) oraz bloga „Gotham w deszczu” (www.gothamwdeszczu.com.pl)  Publikuje na łamach „Nowej Fantastyki”, „Czasu Fantastyki” oraz na stronach „Polityka.pl”, „Noircafe” i „ArtPapier”.

Korekta: Radosław Pisula

do góry

Menu

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium