ATOM Comics
do kasy suma: 0,00 zł

Recenzja: Batman Superman Vol 1 Cross World

Flip i Flap, Kajko i Kokosz, Rumcajs i Cypisek, Kubuś i Prosiaczek, Sherlock i Watson. Kultowe duety można wymieniać w nieskończoność, ale ich lista na pewno byłaby niepełna bez Batmana i Supermana. DC postanowiło wypuścić serię o tych bohaterach dopiero dwa lata po kontrowersyjnym restarcie uniwersum z 2011 roku. Losy Kryptończyka i Mrocznego Rycerza wpadły w ręce Grega Paka (scenariusz) i Jae’a Lee (rysunki). Czy była to dobra decyzja? Najnowsze wydanie zbiorcze pomoże udzielić odpowiedzi na to pytanie.

W twardej oprawie dostajemy cztery pierwsze zeszyty serii Batman Superman, składające się na arc zatytułowany Cross World. Brakuje jednak numeru 3.1. zawierającego origin Doomsdaya. Zamiast niego pojawia się inna pozycja z wrześniowego Villains Month, pierwotnie wydana pod szyldem Justice League, opowiadająca o Darkseidzie. Pozostaje naiwnie ufać, że została dobrana przypadkowo i nie ma związku z fabułą.

Greg Pak postawił na nieco zawiłą historię pierwszego w New 52 spotkania Batmana i Supermana. Najpierw na ławeczce w parku w Gotham, później już w ferworze walki. Ktoś zabija pracowników Wayne Enterprises w Metropolis, a zadaniem Kenta, jako dziennikarza śledczego, jest zbadanie tej sprawy. Jednak jego przyszły kolega z Ligi Sprawiedliwości też nie próżnuje i obaj bohaterowie dosłownie wpadają na siebie na miejscu niedoszłej zbrodni. Oczywiście dochodzi do nieporozumienia, i zamiast zająć się schwytaniem Catwoman (tak, to ona odpowiada za zabójstwa) rzucają się na siebie. W wielkim stylu wypadają przez okno i… znikają w potężnym wybuchu ku uciesze tajemniczej demonicznej istoty, opuszczającej ciało Kobiety-Kota. Czytelnik zostaje przeniesiony do Samllville, gdzie ponownie dochodzi do pojedynku. Tym razem jednak wprawne oko zauważy pewne różnice w kostiumach postaci. Okazuje się także, że Bruce zna już prawdziwą tożsamość Supermana, a nic nie jest takie, jakie się wydawało. Cross Worlds to podwójna dawka naszych ulubionych postaci, bliźniacze planety i surfowanie między wymiarami. Skomplikowanie? Jak najbardziej. Ale to chyba nie tylko wina scenarzysty.

Jae Lee to zdecydowanie mocno wyróżniający się rysownik. Zdeformowane, azjatyckie twarze bohaterów, odrealnione miejsca i zasadniczy brak drugich planów to jego wizytówka. Dla jednych to objawienie, dla innych koszmar. Ja należę do tych pierwszych. Realistyczna kreska w komiksach superbohaterskich potrafi znudzić, dlatego często sięgam po pozycje wyróżniające się oprawą graficzną. Batman Superman z pewnością do tej grupy należy. Schematyczne, fasadowe, pokręcone wręcz Gotham, Smallville zdegradowane do jednego poletka czy mroczne, gotyckie Metropolis – już same wariacje na temat lokacji wprowadzają do historii niepokój, ale też przyczyniają się do ogólnego chaosu. Niejednokrotnie łapałem się na tym, że nie do końca wiedziałem gdzie i na kogo patrzyłem. Ten komiks zdecydowanie wymaga pełnego zaangażowania czytającego, w zamian oferując niespotykane wrażenia artystyczne. To oczywiście kwestia gustu, choć ja byłem zachwycony.

Justice League 23.1 przedstawia historię farmera Uxasa, który rzuca wyzwanie bogom by stać się Darkseidem, Panem Apokolips. Za fabułę odpowiada wciąż Greg Pak, przy czym za stołem rysownika usiadł Paulo Siqueira. To nic wielkiego, ale za to jest okazja, by zapoznać się z jednym z największych złoczyńców uniwersum, a także poznać inną postać, kluczową dla Cross World. Warto.

Pierwszy tom Batman Superman to pozycja przede wszystkim dla znudzonych – sztampową kreską, fabułami, które zapomina się tuż po zamknięciu książki i niewymagającymi uwagi panelami. Ciekawa historia to jednak nie wszystko. Moim zdaniem Cross World to głównie popis Jae’a Lee, zapewniającego niezapomniane doznania artystyczne. Czy jednak będziecie chcieli o nich pamiętać? Radzę się przekonać.

Przez najbliższy tydzień wydanie zbiorcze możecie zakupić z 10% rabatem!

Autor: Dominik Piechowiak

do góry

Menu

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium