Happy! Scenariusz: Grant Morrison. Rysunki: Darick Robertson. Image Comics 2013
W „Happym” Grant Morrison zabiera czytelnika w mroźne uliczki Nowego Jorku gdzie śnieg i błoto mieszają się z wymiocinami i szczynami, a pijaczki giną od przypadkowych kul wystrzeliwanych przez najbardziej zwyrodniałych bandziorów. Świąteczne lampki i ozdoby nie są w stanie stłamsić ponurej atmosfery i wszechobecnego chłamu, a święty Mikołaj – symbol radości i nadziei – wydaje się jakiś taki podejrzany. W takim otoczeniu obraca się twardziel Nick Sax, były detektyw, obecnie sięgający dna cyngiel mafii zarabiający na gorzałę i seks. W trakcie ostatniego zlecenia nie wszystko idzie zgodnie z planem. Wykańcza o jednego gościa za dużo, sam obrywa i koniec końców ląduje na intensywnej terapii. Mr. Blue – szef mafii, chce dobrać mu się do skóry i odzyskać swoją własność, a skorumpowana policja nie zamierza mu w tym przeszkodzić. Nick jednak ma szczęście – po przebudzeniu w szpitalu ukazuje mu się mały, niebieski, kreskówkowy konik ze skrzydełkami i rogiem pośrodku głowy, który wyraźnie chce mu pomóc. Czy to efekt urazu głowy, prochów czy wódy, nie wiadomo, ale ani kawa, ani sen, czy też intensywne zaprzeczanie nie są w stanie pozbyć się nachalnej imaginacji. A Happy, bo tak ma na imię niebieski stworek, gada jak najęty i stara się namówić Nicka by ten pomógł mu uwolnić dziewczynkę z rąk pewnego zboka. Tak właśnie rozpoczyna się ta bożonarodzeniowa opowieść.
Morrison to mistrz przewrotności. Do zatęchłego, wulgarnego, pełnego przemocy świata wprowadza zupełnie niepasujący element, który wywraca wszystko do góry nogami. Niezwykle radosny, optymistyczny konik tak bardzo kontrastuje z posępnym, brutalnym i egoistycznym Saxem, że aż graniczy to z niemożliwością. Ale dzięki temu te dwie postacie stanowią niezwykle zabawny i niespotykany duet, który przejdzie przez piekło aby dotrzeć do zaskakującego finału. Scenarzysta serwuje bowiem klasyczną kryminalną opowieść pełną typowych gliniarzy o słabych żołądkach, staczających się detektywów, niezdarnych mafiosów, niebezpiecznych zwyrodnialców i korupcji oraz hazardu. Doprawia ją jednak w taki sposób, że całość odbieramy w zupełnie inny sposób, a mocno zatarta linia między dobrem a złem zaczyna się delikatnie klarować.
„Happy!” to niecodzienna tragikomedia wywołująca skrajne odczucia, od zniesmaczenia, poprzez zadowolenie, aż po ekstremalny optymizm rozbudzający wiarę w ludzi. Ot taki typowy akcent świąteczny w zbrukanym krwią i spermą świecie, który z olbrzymią dokładnością ilustruje Darick Robertson. Jego wizja Nowego Jorku przytłacza ciężarem beznadziei. Wszystko, począwszy od budynków i uliczek a skończywszy na ludziach, jest szaro-bure, brudne, zniszczone i oziębłe, i tylko wyjęty wprost z jakiejś rysunkowej bajki Happy, samym wyglądem wprowadza odrobinę rozluźnienia i optymizmu.
Twórcy „All-Star Superman” i „Transmetropolitan” dostarczyli mocno wciągający, oryginalny komiks, który trzyma się kupy i na długo zapada w pamięć. Niemniej co bardziej wrażliwi odbiorcy po jego lekturze mogą mieć problemy żołądkowe.
Tylko przez najbliższy tydzień Happy w wersji TP oraz Deluxe HC, możecie zamówić z 10% rabatem!
