Ostatnimi czasy komiksy gwiezdnowojenne mają się wyjątkowo dobrze. Coraz częściej możemy je zobaczyć na listach bestsellerów. Co miesiąc ukazują się nowe zeszyty, warianty i wydania zbiorcze. Coraz to nowsze pozycje zbierają praktycznie tylko pozytywne oceny w różnorakich recenzjach, zarówno krajowych, jaki i zagranicznych. Każda seria jest warta lektury, jednak niektóre pozycje wyróżniają się z tłumu.
Od stycznia bieżącego roku ukazuje się nowa seria regularna o prostym tytule Star Wars, który miał za zadanie przyciągnąć uwagę nowych czytelników. Według znakomitej większości osób, które z tym komiksem się zapoznały, scenarzysta Brian Wood wykonał świetną pracę. Osobiście muszę się z tym stwierdzeniem zgodzić. Dostaliśmy komiks uporządkowany i przemyślany. Akcja we wszystkich aktualnie wydanych zeszytach była wartka i ciekawa i nic nie zapowiada, by miało to się w najbliższym czasie zmienić.
Jednak w tej serii cenię sobie najbardziej klimat, który przypomina bardzo udanie ten z oryginalnej trylogii. Gdy seria była zapowiadana, Randy Stradley, redaktor naczelny komiksów Star Wars w Dark Horsie, powiedział, iż ta historia obrazkowa jest idealnym punktem do rozpoczęcia swojej przygody z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Komiks w całości opiera się na wszystkim znanych postaciach, lokacjach i wydarzeniach i to wszystko nadaje mu magii. Czytając Star Wars Briana Wooda zobaczymy Luke’a, jego siostrę Leię, przekomarzających się Hana i Chewbaccę, mrocznego Darth Vadera, bezwzględnego Bobę Fetta i wielu innych bohaterów, których wcześniej widzieliśmy na dużym ekranie.
Rysownikiem Star Wars jest Carlos D’Anda, który wcześniej nie miał okazji rysować jakiegokolwiek gwiezdnowojennego komiksu. Muszę przyznać, że sobie poradził w nowej roli, jednak mimo wszystko jestem trochę zawiedziony szatą graficzną serii w pierwszych sześciu zeszytach (od #7 rysownikiem będzie Ryan Kelly). Najjaśniejszym punktem rysunków bez wątpienia są ogromne kadry zajmujące stronę, czy nawet więcej i ich dynamika. Są zjawiskowe i zapierające dech w piersiach. Dosłownie. Niestety jest tutaj również druga strona medalu. Większość twarzy postaci wygląda sztucznie i często ten sam bohater na dwóch różnych kadrach wygląda zupełnie inaczej. Może to niektórym przeszkadzać w trakcie lektury.
Rysunki są jedynym mankamentem tej serii. Z doświadczenia wiem, iż styl Carlosa D’Andy może się bardzo podobać, więc nie chcę moją opinią nikogo zrażać do tego komiksu. Jest on świetnym startem dla osób, które wcześniej gwiezdnych komiksów nie czytały, a chciały. Star Wars Briana Wooda to seria zdecydowanie godna uwagi.
Drugą aktualnie wychodzącą serią regularną jest druga edycja bestsellerowej serii Legacy. Jednak stare i nowe Legacy mają wspólne praktycznie tylko tytuł i tło fabuły (Legacy Vol. 2 dzieje się od razu po swoim poprzedniku na 138 lat po Epizodzie IV). Duet twórców z Johnem Ostranderem i Jan Duursemą w składzie zastąpili Corinna Bechko i Gabriel Hardman, dwójka utalentowanych twórców, którzy wcześniej pracowali między innymi nad komiksem Planet of the Apes dla BOOM! Studios. Natomiast zamiast Cade’a Skywalkera, głównego bohatera Legacy, możemy teraz śledzić losy młodej Ani Solo.
W ukazanych już zeszytach można zaobserwować jakie plany na serię ma duet twórców. Legacy Vol. 2 będzie zdecydowanie komiksem widowiskowym, skupiającym się na głównej bohaterce, Ani Solo i jej przyjacielowi, kalamarianinowi, Saukowi. Czytelnicy już po pierwszych przeczytanych numerach zapewne nabędą sympatii do Ani, która jest bardzo barwną i przemyślaną postacią.
Na początku pierwszego arca serii, Ania Solo, szukająca swojego miejsca w galaktyce młoda kierowniczka złomowiska, natrafi na rzadki i bardzo drogi okaz – miecz świetlny należący do pewnego rycerza imperialnego. To wydarzenie będzie początkiem fascynującej przygody pełnej pułapek i niebezpieczeństw, które spotkają potomkinię rodu Solo i jej kompanów.
Szata graficzna komiksu jest niesamowita i wciągająca. Każdy kadr posiada głębię i jestem pewny, iż znakomitej większości czytelników styl rysowania Gabriela Hardmana przypadnie do gustu. Rysownik na każdej stronie zabiera nas w niesamowitą podróż po kolorowej galaktyce serwując złudnie niedopracowane tła. Trzeba zaznaczyć tu jedno słowo – złudnie. Po chwili patrzenia w kadry autorstwa Hardmana można zobaczyć jego kunszt. Jest jednym z najlepszych rysowników, z jakich twórczością miałem kontakt.
Po Legacy Vol. 2 warto sięgnąć chociażby dla samej oprawy graficznej. Jednak w trakcie lektury fabuła również wciąga i fascynuje. Jest to seria widowiskowa, przepięknie narysowana, z ciekawymi wątkami i charyzmatycznym głównym bohaterem, a raczej bohaterką. Polecam ją wszystkim, nawet osobom, które wcześniej nie czytały komiksów Star Wars. Jak się zapewne przekonają, bardzo łatwo jest się odnaleźć w realiach tej galaktyki. Legacy Vol. 2 to komiks bardzo dobry, który sprawi ogromną przyjemność wszystkim osobom go czytającym.
Inną pozycją, przy której warto przysiąść jest seria Dark Times, która liczy sobie już 27 wydanych zeszytów na przełomie 8 lat. Na początku była to seria regularna, lecz aktualnie jest wydawana w formie miniserii. W przyszłym miesiącu na półki sklepów komiksowych trafi pierwszy numer historii, która według zapowiedzi może zwieńczyć całą serię.
Scenarzystą Dark Times jest Randy Stradley, aktualnie jedna z najważniejszych postaci w świecie gwiezdnowojennych komiksów. Z chronologicznego punktu widzenia wydarzenia ukazane w tej serii dzieją się na krótko po Zemście Sithów, czyli trzecim epizodzie gwiezdnej sagi. Sama seria na przełomie wielu lat opowiadała nam różne wątki i często oddalała od siebie bohaterów.
Dark Times to jeden z najlepiej napisanych gwiezdnowojennych tytułów. Jeśli chcecie czytać bardzo dobrze napisany komiks, sięgnijcie po tą serię.
Głównym rysownikiem Dark Times jest Douglas Wheatley, który niestety często jest zastępowany przez innych rysowników. Jest to spowodowane stylem, jakim Douglas rysuje. Stara się wszystko uchwycić jak najbardziej realistycznie i podobnie do świata rzeczywistego. Wychodzi mu to bardzo dobrze, lecz niestety kosztem czasu.
Ten komiks jest adresowany pod czytelników, którzy chcą poznać losy jednego z najsławniejszych zakonów galaktyki tuż po rozkazie 66 wydanym przez imperatora Palpatine’a. Czytając tą serię można być pewnym świetnej fabuły, lecz czasami mogą przeszkadzać rysunki. Najbliższą historię pt. A Spark Remains ma rysować Douglas Wheatley od pierwszego do ostatniego, czyli piątego numeru.
Osoby interesujące się zakonem Jedi szczególnie powinien zainteresować inny projekt – Dawn of the Jedi. Jest to komiks osadzony pod względem chronologicznie najwcześniej w uniwersum Star Wars, gdyż ponad 25 000 lat przed Nową Nadzieją. Jest on tworzony przez Johna Ostrandera i Jan Duursemę (wcześniejszych twórców Legacy), którzy pokazują nam początki zakonu Jedi – jak powstał i skąd pochodzi.
Tym razem nie będę nic więcej opowiadał o fabule, gdyż warto ją samemu zgłębić. Nieprzeciętne rysunki Jan Duursemy i wciągająca fabuła Johna Ostrandera to świetne połączenie, które sprawdziło się zarówno w przeszłości (Legacy, Republic) jak i teraz.
Ukazało się już 10 pierwszych zeszytów serii – dwie pierwsze historie pt. Force Storm i Prisoner of Bogan. Niedługo powinien zostać zapowiedziany pierwszy zeszyt trzeciej miniserii – Force Wars.
Na koniec zostawiłem coś specjalnego, a na pewno można takim epitetem określić nowy projekt Dark Horse’a, jakim jest The Star Wars. W tym miesiącu w zapowiedziach można było zobaczyć pierwszy zeszyt tej 8-zeszytowej historii, która będzie oficjalną adaptacją wstępnego scenariusza George’a Lucasa z 1974 roku do filmu Star Wars, czyli na trzy lata przed premierą Nowej Nadziei.
Adaptowaniem scenariusza do formy komiksowej zajął się gwiezdnowojenny weteran – Jonathan W. Rinzler. Wcześniej pisał i edytował głównie przewodniki, w tym książki z cyklu The Making of... Będzie to jego komiksowy debiut.
Za rysunki The Star Wars odpowiedzialny jest Mike Mayhew, który w wielu wywiadach był bardzo chwalony zarówno przez J.W. Rinzlera jak i Randy’ego Stradleya. Wszystkie szkice, które jak dotąd wyciekły do sieci wyglądają naprawdę obiecująco. 4. Maja, w trakcie Free Comic Book Day i Star Wars Day, na stronie Dark Horse Digital można było nabyć specjalny zestaw komiksów w wersji elektronicznej, a wraz z nim specjalną zapowiedź The Star Wars #1. Te kilka stron potwierdziło to, że przynajmniej od strony graficznej ten komiks będzie stał na bardzo wysokim poziomie.
Jako, iż jest to adaptacja wstępnego scenariusza do filmu, różni się on znacząco od tego, na podstawie którego powstała Nowa Nadzieja. Annikin Starkiller będzie bohaterem, Luke Skywalker będzie pomarszczonym, starym generałem Jedi, Han Solo dużym zielonym obcym. Będą również Sithowie, ale oni dalej będą spełniać taką samą rolę – będą tymi złymi.
Dla fanów z dłuższym stażem ta seria to nierzadko spełnienie marzeń. W końcu wstępny scenariusz Lucasa, wcześniej ukryty w archiwach Lucasfilmu, ujrzy wreszcie światło dzienne. I to w formie komiksowej. Rinzler zastrzegał jednak, że The Star Wars spodoba się nie tylko starszym fanom, lecz też tym nowym, oczekującym na premierę Epizodu VII i wielu innym, reprezentującym wiele pokoleń, które na Gwiezdnych Wojnach wyrosły.
To nie są wszystkie gwiezdnowojenne serie, które aktualnie są wydawane. Jednak jeśli chcielibyście zacząć przygodę z komiksami Star Wars, rozpocznijcie od tych.
Piotr Rutkowski, Bastion Polskich Fanów Star Wars
http://www.gwiezdne-wojny.pl





